Ale czy tak naprawdę to nie dochodzimy już do ściany jeśli chodzi o możliwości bezzałogowych badań Marsa? Wydaje mi się że w zasadzie to co można było zobaczyć zdalnie czy też automatycznie to już w zasadzie zbadano. Dla dalszych automatów coraz trudniej znaleźć uzasadnienia naukowe i może tutaj, prócz oczywiście kasy jest problem.
Oj Marku, nawet nie wiesz jak się mylisz

Tak na prawdę to z automatami badania Marsa dopiero zaczynamy. Owszem posłano już wiele sond, zwłaszcza orbiterów. Ale jest masa spraw do zbadania czy to przez automaty czy co byłoby droższe ale i efektywniejsze przez wyprawy załogowe.
Z automatów najbardziej efektywne są orbitery, gdyż swoim zasięgiem obejmują cały albo prawie cały glob. Tak było z Marinerem 9. Viking Orbiter 1, 2, Mars Global Surveyor, Mars Odyssey 2001, Mars Express i obecnie najnowszy Mars Reconaissance Orbiter. Za pomocą takich satelitów możne śledzić globalne zmiany pogodowe na Marsie, zadymki pyłowe. Można poszukiwać interesujących nas minerałów, świadczących np. o dawnym klimacie Marsa. Radarem Mars Express oraz MRO badają podpowierzchniowe zasoby lodu wodnego. Obecnie jeszcze planowany przez ESA Trace Gas Orbiter z serii Exo Mars ma poszukiwać i śledzić czasowe oraz przestrzenne zmiany w emisji gazów mogących wskazywać na wulkaniczną albo biologiczną aktywność planety - głównie metanu. O ile za pomocą sond orbitalnych ogólnie zbadaliśmy Marsa, to za pomocą lądowników czy roverów dotarliśmy jedynie do 6 miejsc na planecie: Chryse Planitia, Utopia Planitia - wielkie równiny północnej półkuli planety, Ares Vallis - powstała w wyniku wielkich podpowierzchniowych wylewów wody, Meridiani Planum - będący być może dnem prajeziora, pramorza sprzed miliardów lat? Phoenix wylądował na północnych polarnych nizinach Marsa, zaś Spirit badał krater Gusev, w którym kiedyś przez pewien czas znajdowało się jezioro. Wykonaliśmy tam wizualne badania za pomocą kamer. Począwszy od Mars Pathfindera poczęto badać mineralogiczny skład powierzchni planety. Lądownik Phoenix kopał doły w poszukiwaniu lodu wodnego oraz ewentualnych związków organicznych (niestety tych drugich chyba nie odkrył, przynajmniej nic o tym nie słyszałem).
Marku, przed nami wielkie perspektywy naukowych bezzałogowych badań Marsa, o ile pieniądze nie byłyby problemem. Misja Exo Mars Rover może poszukiwać związków organicznych na powierzchni Marsa oraz w jego wnętrzu (do 2 metrów w głąb). Badania byłych i przyszłych lądowników oraz łazików ułatwiają nam właściwe odczytanie kontekstu danych pozyskanych przez orbitery.
Do tek pory nic nie wylądowało na obszarze polarnych czap Marsa. A przecież za pomocą wierceń i wykonanych z odwiertów badań możemy dowiadywać się o dawnych zmianach klimatu na Marsie, tak jak to się robi z lodowymi odwiertami na Ziemi. Do tej pory nie wykonano ani jednego pomiaru bezwzględnego wieku geologicznego formacji skalnych na Marsie (nie liczę tutaj badań meteorytów marsjańskich ale dla nich nie są znane miejsca dokładnego ich pochodzenia). Obecnie podawane dane dotyczące wieku różnych powierzchni geologicznych Marsa są podawane bardzo ogólnie i są uzyskiwane metodami pośrednimi - liczenia kraterów. Dziś nie możemy dokładnie powiedzieć kiedy dokładnie woda płynęła korytami marsjańskich rzek czy kanałów. Kiedy dokładnie wypełniała ona Valles Marineris? Czy i kiedy na Marsie był ocean? Można sobie wyobrazić rovery wyposażone w spektrometry, które umiałyby uzyskać dane odnośnie występowania izotopów pierwiastków promieniotwórczych w danych skałach (najlepiej magmowych) a co za tym idzie pomóc nam w odczytaniu bezwzględnego wieku geologicznego skał i formacji geologicznych. Takie dane pomogą nam dokładniej poznać historię Marsa tak jak to było z badaniami na Ziemi po zastosowaniu datowania promieniotwórczego w geologii.
Lądowniki wyposażone w aparaturę geofizyczną umożliwią nam odpowiedzieć na pytanie, czy marsjańskie wulkany są już całkiem wygasłe czy może drzemiące. Najbardziej podejrzanym tu jest Olympus Mons. Liczenie krateru wskazuje że względnie jest on jednym z najmłodszych geologicznie obszarów na Marsie. Czy Olympus Mons może się kiedyś jeszcze uaktywnić? Do odpowiedzi na to pytanie potrzeba wysłać najlepiej sieć lądowników z aparaturą sejsmometryczną, która śledziłaby ewentualne drgania pod powierzchnią planety. Jeśli Mars okazał by się choć trochę aktywny sejsmicznie, wówczas wskazywałoby to iż planeta nie wystygła całkowicie (jak nas Księżyc) i za jakiś czas niektóre wulkany zaczną pluć magmą i gazami, co nie jest obojętne dla klimatu Marsa i przyczynić by się mogło do okresowego ocieplenia klimatu planety. Odkrycie sejsmicznej aktywności Marsa zwiększa szansę na istnienie tam życia, gdyż w niektórych miejscach woda w gruncie mogłaby osiągać stan ciekły a to umożliwiałoby przetrwanie ewentualnych mikrobów a ponadto gazy wulkaniczne mogłyby dostarczać składników odżywczych dla ewentualnych marsjańskich ekstremofili jak to się dzieje na dnie oceanów w kominach hydrotermalnych.
Kolejnym etapem bezzałogowych badań Marsa byłoby pobieranie próbek skał, pyłu i atmosfery przez powrotniki (wygoogluj sobie Mars Sample Return, SCIM) do dokładnego zbadania ich na Ziemi już przez ludzi. Najdokładniejsze badania automatów mimo ich wciąż rosnącej efektywności nie zastąpią (przynajmniej w najbliższych 50-100 latach)
Tyle na razie przyszło mi na myśli pomysłów na bezzałogowe badania Marsa. Marku wyobraź sobie, czy za pomocą 6 sond/robotów zdołałbyś zbadać Saharę, albo jakąkolwiek inną pustynię? A tyle ich udanie wylądowało na Czerwonej Planecie i przesłało cenne wyniki naukowe. A przypomnę iż, powierzchnia Marsa to mniej więcej powierzchnia wszystkich kontynentów Ziemi
