Maj 22, 2012, 04:33


Autor Wątek: Polska nauka  (Przeczytany 1752 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

axion

  • Gość
Polska nauka
« dnia: Styczeń 10, 2011, 20:13 »
Postanowiłem utworzyć wątek na temat polskiej nauki, w którym każdy z nas może podzielić się swoimi opiniami na jej temat. Wielokrotnie temat ten poruszany jest na naszym forum podczas dyskusji, lecz posty użytkowników, które są warte uwagi - zanikają pośród gąszczu innych postów. Być może niedługo doczekamy się specjalnego działu na forum.

Osobiście jak na razie nie jestem formalnie związany z tą dziedziną. Lecz moje dotychczasowe doświadczenia, zainteresowania i poglądy nie pozwalają mi przejść obojętnie obok zagadnienia nauki, czy to polskiej, czy każdej innej. Wszak ma to skutki w szarej codzienności, w zwykłym życiu i co istotne w naszym postrzeganiu świata.

Na początek chciałbym poruszyć temat, na który natknąłem się przeglądając dzisiejsze wydanie gazety "Rzeczpospolita". Pewnie mowa była też o tym w innych mediach, ale tymczasowo tylko takie medium miałem pod ręką. Mianowicie mowa jest (dość powierzchownie) o stanie polskiej nauki. To że polscy naukowcy publikują w międzynarodowych uznanych magazynach znacznie rzadziej od innych naukowców, że są rzadko cytowani i że patentują za mało wynalazków. Wszystko OK ale jaki jest wniosek? Otóż okazuje się, że polską naukę trzeba "urynkowić" - konkretniej zastosować mechanizmy prorynkowe. Zamieszczając takie neoliberalne, ignoranckie pretensje gazeta ta straciła w moich oczach na wartości. Udało mi się odnaleźć w internecie felieton pewnego pana, który swoim bełkocikiem nawiązuje do zagadnienia poruszanego na łamach gazety. Zastanawia mnie tylko ile osób jest w stanie nabrać się i połknąć haczyk, iż to akurat taki sposób jest lekiem na całe zło? Moim zdaniem jest to kolejne odstawienie tematu a nawet olanie problemu raz na zawsze. Nie wiem dokładnie na czym miałoby polegać wprowadzanie mechanizmów rynkowych w nauce. Przynajmniej nie jest to dla mnie równoznaczne z komercjalizacją opracowanych technologii za pomocą badań finansowanych z budżetu państwa. Może jakiś nowy rodzaj partnerstwa publiczno-prywatnego? Ale jeśli sytuacja ma być pozostawiona "niewidzialnej ręce rynku" to myślę, że niedługo dziedzina ta podzieli los zrujnowanego przemysłu państwowego oraz zacznie działać jak Wyższe Szkoły Zarządzania i Marketingu, które kształcą kolejne hordy dorobkiewiczów i snobów a nie ludzi myślących zdroworozsądkowo. Co ciekawe raport został przeprowadzony przez firmę Ernst & Young - to właśnie tylko do takich rzeczy są zdolni ludzie pokroju karierowiczów. Na dodatek napisała o nim gazeta, która na co dzień problematykę nauki ma w du... żym poważaniu. W mojej opinii, którą już wielokrotnie powtarzałem - nauka nie może w żadnym wypadku usługiwać ekonomii, to ekonomia ma służyć nauce!
« Ostatnia zmiana: Styczeń 10, 2011, 20:23 wysłana przez axion »

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 4976
    • Kosmonauta.net - polski serwis o tematyce astronatycznej
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 10, 2011, 22:00 »
Axionie,

to bardzo ważny temat i moim zdaniem nie da się go łatwo zaszufladkować i opisać.

Z naszej perspektywy to oczywiste, że ekonomia powinna służyć nauce czy technice. Ze strony tzw "dusigroszy" to powinno być odwrotnie. Ten "konflikt" ma miejsce na całym świecie - przykładowo nasza znajoma NASA raz po raz dostaje klapsy od wielu dekad, które uniemożliwiają jej na przeprowadzenie programów we właściwej formie.

Tutaj można nawet podać przykład pierwszej komisji Augustine z 1990 roku:
http://en.wikipedia.org/wiki/Advisory_Committee_on_the_Future_of_the_United_States_Space_Program

Oczywiście w Polsce wszystkie te sprawy są na znaaaacznie niższym poziomie (nakładów finansowych) oraz przepaść jakie je dzieli względem naszych oczekiwań. I pewnie jeszcze tak dłuuugo będzie. No chyba, że zamiast gazu z łupków zacznie płynąć platyna. :P

A jeśli pytacie mnie o wniosek z tego wszystkiego, to nie mam!

axion

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 11, 2011, 00:35 »
Sytuacja z ekonomią i nauką jest trochę jak ze szpitalami - to szpitale są dla ludzi a nie ludzie dla szpitali. Nauka czy właśnie technika to nie tylko rozwiązywanie konkretnych problemów ale nauka to także aspekty poznawcze lub filozoficzne, których nie da przeliczyć się na pieniądze i tym bardziej nie da przewidzieć się ich konkretnych skutków. Stosując pojęcie ekonomii, nie jest to może zbytnio klarowne ale w dzisiejszych czasach podstawą ekonomii jest tzw. zysk. Ktoś może np. zaproponować budowę tunelu czasoprzestrzennego ale niestety koszty na to nie pozwolą. Jak to do cholery jest, że żyjąc w XXI wieku jesteśmy przywiązani do tak błahej, banalnej, bzdurnej i złudnej rzeczy jaką jest pieniądz? Ale najwięksi ekonomiści świata analizując poważne giełdowe inwestycje i notowania nawet przez ułamek sekundy nie pomyślą, że bawią się bezdennie sztucznym wyimaginowanym tworem i że ich garnitury, samochody, sygnety, perfumy to element wielkiej idiotycznej gry w której pogrążają się z sekundy na sekundę niczym zombie, tak prymitywne jak najdziksze plemienia. Ale nie, oni poświęcą temu całe swoje życie w nieustannym biegu z zawiązanymi oczami, dbając tylko i wyłącznie o własne tyłki. Muszą konkurować niczym zwierzęta w zabójczej bezsensownej grze, bo jedyne co chcą osiągnąć to więcej kasy i większe zyski, a potem jeszcze większe zyski - to jest błędne koło, jeśli to ma na tym polegać - to ja serdecznie dziękuje. Niech ktoś poleci na Marsa i tam spróbuje sobie coś kupić. Ludzie wydają się być tak ślepi, że gdyby przejrzeli na oczy to chyba rozsadziłoby im to mózg. Tylko więcej tańca z gwiazdami - tylko to się liczy dla niektórych, tylko po to powstał ten cały wszechświat a nasze mózgi służą jedynie do analizowania wyników meczów piłkarskich. Ten świat wydaje się tak kretyński w moim odczuciu, że aż dziw bierze że to wszystko wynika z doskonałych, eleganckich matematycznych praw fizyki. Może to tylko moje złudne postrzeganie? I jak tu nie zwariować? Na razie tyle.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2011, 17:59 wysłana przez axion »

jch

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 11, 2011, 01:57 »
Długo by gadać. I pewnie parę osób bym obraził, gdybym wyłożył kawę na ławę, czyli co myślę o współczesnym państwie polskim i wyznawanych przez nie "wartościach" - oraz o ludziach, którzy na lewo i prawo szafują "historią", "wiarą" i "biznesem", nijak się nie martwiąc kuriozalnie niskimi nakładami na naukę.

W każdym razie mimo miernoty w finansowaniu, mimo degradacji społecznej nauki, mimo nachalnej propagandy cudownie sprzecznych z naukowymi światopoglądów, jak na tak ekstremalne warunki polska nauka ma się zaskakująco dobrze. Mówię tu o najlepszych polskich instytucjach naukowych, w których małe zespoły za małe pieniądze potrafią robić rzeczy lepsze od robionych na Zachodzie przez duże zespoły z dużymi pieniędzmi. Z tymi ludźmi można dużo - i będzie można jeszcze więcej.

axion

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 11, 2011, 15:00 »
Długo by gadać. I pewnie parę osób bym obraził, gdybym wyłożył kawę na ławę, czyli co myślę o współczesnym państwie polskim i wyznawanych przez nie "wartościach" - oraz o ludziach, którzy na lewo i prawo szafują "historią", "wiarą" i "biznesem", nijak się nie martwiąc kuriozalnie niskimi nakładami na naukę.

Zachęcam do wyłożenia kawy na ławę - przecież o to chodzi. Po co się z tym kryć? Tym lepiej dla nas, jeśli pozwoli Pan nakreślić swoją wizję. Tutaj przynajmniej ma Pan zagwarantowanego już jednego (choć na tym się nie kończy) uważnego słuchacza.

jch

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 14, 2011, 17:16 »
Klik!

Nie chce mi się teraz dociekać, co w tej informacji jest przekręcone, a co nie, ale możemy przez chwilę założyć, że PAP-owi udało się niewiele zepsuć - w końcu temat dotyczy statystyki, a to rzecz w kraju handlarzy w miarę popularna (przynajmniej gdy ograniczamy się do procentów i dodawania).

Przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy w polskiej nauce są, moim zdaniem, banalne. 4,4 mld złotych idzie w tym roku na naukę. Dla porównania, według szacunków SLD na katechizację w szkołach (państwowych) wydajemy 1 mld rocznie. Przy takich priorytetach państwa dość trudno oczekiwać, aby polska nauka jako całość reprezentowała sobą coś konkretnego. Pozwolę sobie więc mieć inne zdanie od autorytetów w linku. Moim zdaniem rozwalanie polskiej nauki zaczyna się wcale nie na uniwersytetach czy w instytutach badawczych, a znacznie wcześniej. Mniej więcej na etapie przedszkola.

axion

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 14, 2011, 18:14 »
Link do wspomnianego raportu: [link 1]

Informacja na stronie Ernst&Young: [link 2]

Offline Radek68

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1283
  • Uwolniono "SONDĘ"
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 15, 2011, 17:07 »
Sytuacja z ekonomią i nauką jest trochę jak ze szpitalami - to szpitale są dla ludzi a nie ludzie dla szpitali. Nauka czy właśnie technika to nie tylko rozwiązywanie konkretnych problemów ale nauka to także aspekty poznawcze lub filozoficzne, których nie da przeliczyć się na pieniądze i tym bardziej nie da przewidzieć się ich konkretnych skutków. Stosując pojęcie ekonomii, nie jest to może zbytnio klarowne ale w dzisiejszych czasach podstawą ekonomii jest tzw. zysk. Ktoś może np. zaproponować budowę tunelu czasoprzestrzennego ale niestety koszty na to nie pozwolą. Jak to do cholery jest, że żyjąc w XXI wieku jesteśmy przywiązani do tak błahej, banalnej, bzdurnej i złudnej rzeczy jaką jest pieniądz? Ale najwięksi ekonomiści świata analizując poważne giełdowe inwestycje i notowania nawet przez ułamek sekundy nie pomyślą, że bawią się bezdennie sztucznym wyimaginowanym tworem i że ich garnitury, samochody, sygnety, perfumy to element wielkiej idiotycznej gry w której pogrążają się z sekundy na sekundę niczym zombie, tak prymitywne jak najdziksze plemienia. Ale nie, oni poświęcą temu całe swoje życie w nieustannym biegu z zawiązanymi oczami, dbając tylko i wyłącznie o własne tyłki. Muszą konkurować niczym zwierzęta w zabójczej bezsensownej grze, bo jedyne co chcą osiągnąć to więcej kasy i większe zyski, a potem jeszcze większe zyski - to jest błędne koło, jeśli to ma na tym polegać - to ja serdecznie dziękuje. Niech ktoś poleci na Marsa i tam spróbuje sobie coś kupić. Ludzie wydają się być tak ślepi, że gdyby przejrzeli na oczy to chyba rozsadziłoby im to mózg. Tylko więcej tańca z gwiazdami - tylko to się liczy dla niektórych, tylko po to powstał ten cały wszechświat a nasze mózgi służą jedynie do analizowania wyników meczów piłkarskich. Ten świat wydaje się tak kretyński w moim odczuciu, że aż dziw bierze że to wszystko wynika z doskonałych, eleganckich matematycznych praw fizyki. Może to tylko moje złudne postrzeganie? I jak tu nie zwariować? Na razie tyle.


Czytam i zastanawiam się - ja to napisałem czy ktoś też podobnie myśli...
Tak jest axion - wyjąłeś mi to z ust.



╔════════════════════════════╗
║ SONDA - TVP Historia 18.30 ║
╚════════════════════════════╝

Offline jmvh

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 2613
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 15, 2011, 18:06 »
Axionie, więc co ludzie powinni robić według Ciebie? Zajmować się tylko nauką, techniką, badaniami? Ignorować uczucia, rodzinę, emocje i prawo własności?

Nie nazywał bym ekonomii sztucznym, wyimaginowanym tworem. Tańca z gwiazdami na lodzie, będącego symbolem "głupoty popularnej" też nie należy lekceważyć. Ich siła jest wielka. Głupoty i zabobony to gigantyczna machineria o wielkiej mocy, która, trwa i jak dotąd gromadzi coraz więcej energii. To ona będzie na dłuższą metę stanowić napęd eksploracji, podboju i kolonizacji układu słonecznego. Jak? Miliardy ludzi będą musiały kupić sobie kolejną kapitalistyczną zabawkę jak dzisiaj samochód. Będą potrzebowały dostępu do "głupoty popularnej", za który zapłacą wielkie pieniądze. Niemożliwe? A wyobraź sobie budowę i użytkowanie Berge Stahl patrząc z perspektywy Sumerów. Z dzisiejszej perspektywy transport setek ton rudy z drugiego końca świata po to by zrobić z niej rowerki dla dzieci sprzedawane na gwiazdkę jest czymś całkowicie "ekonomicznym", "logicznym" i "normalnym". Wyobraź więc sobie międzyplanetarny masowiec zbudowany przez "głupie święta". To możliwe, nie za 10 lat, nie za sto i nie za dwieście. Moim zdaniem eksploracja, podbój i w efekcie kolonizacja kosmosu to nie zadanie dla garstki postępowych i światłych jaką wydajesz się reprezentować. Nie skolonizujemy planet grupką naukowców i aktywistów, mówiących "po co nam pieniądze". To nie zadanie dla agencji kosmicznych. To nie zadanie dla narodów. To odyseja obliczona na całą ludzkość, na wiele tysięcy lat naprzód. Jeśli przedtem nie rozwalimy się nawzajem atomówkami, ludzkość tego dokona. Bo miliony mają od czasu do czasu ochotę się upić w klubie do dźwięków popu. I płacą za alkohol.

jch

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 15, 2011, 18:47 »
Znowu panowie zapominacie o zakresach stosowania. To nie jest tak, że ekonomia jest głupia. Ale to jest tak, że ekonomia jest głupia, gdy zajmuje się nią praktycznie całe społeczeństwo, które tym samym nie ma czasu na nic innego, ba, często istnienia tego "czegoś innego" nie jest w ogóle świadome. To nie jest też tak, że wiara w starca oceniającego ludzi i w zależności od ich ziemskich uczynków i swojego widzimisię gwarantującego im pośmiertne wygody lub męki jest głupia - ma na przykład dla wielu istotne znaczenie psychologiczne. Ale jeśli ta wiara promowana jest nachalnie na jedną jedyną, jeśli dominuje w społeczeństwie i deprecjonuje inne światopoglądy, a na dodatek żeruje ekonomicznie na innych, bardziej produktywnych obszarach ludzkiej działalności - to już jest czysta głupota, bo warunkiem rozwoju jest dynamika, różnorodność, otwarcie na świat (rozumiane w wielu aspektach).

Nie ma nauki bez religii i ekonomii. Te ostatnie, naturalnie, powinny występować nie w nauce, jak parę "mądrych" głów chce nam wmówić, a w odpowiednich miejscach w strukturze społecznej i w odpowiednich proporcjach. Problem ze współczesnym państwem polskim polega na tym, że te proporcje i miejsca zostały w ostatnim 20-leciu skrajnie zaburzone na korzyść tych czynników, o których wiadomo, że nie gwarantują rozwoju cywilizacyjnego, lecz jedynie zapewniają (i to też nie zawsze) utrzymanie status quo.

Co więcej, w efekcie działań z ostatnich lat dosłownie wymordowano jedno pokolenie polskich fizyków, chemików i matematyków. Nie ma ich. Tak zupełnie zwyczajnie nie istnieją. I już ich nie będzie, nawet gdyby teraz popłynął strumień złota. Jest więc pewne, że w polskiej nauce także za kolejnych 20 lat nie będzie mentorów, prowadzących swych młodszych kolegów. Innymi słowy, w III RP polską naukę uwalono mniej więcej do 2050 roku - dopiero wtedy (i przy wielce wątpliwym założeniu, że jakimś cudem banda politycznych oszołomów wpadnie teraz na pomysł promowania polskiej nauki) zacznie zanikać dziura pokoleniowa. Fajne? Któryś polski "medialny autorytet" może martwi ta nachalna propaganda ekonomiczna czy religijna? Ależ skąd...

Zabawne w tym jest to, że ci nasi wspaniali politycy - proszę wybaczyć czasownik, nie przychodzi mi do głowy nic lepszego - pieprzą co chwilę kolejne głupoty, zajmują się kolejną historią, kolejnym wytykaniem jeden drugiemu braku w patriotyzmie czy religijności, a sami uwalają państwo polskie na wiele dziesięcioleci - bo o tym, jaki wpływ ma nauka na rozwój współczesnych społeczeństw, naprawdę nietrudno się przekonać, wystarczy popatrzeć, jak tę potraktowano w Japonii, Korei czy Chinach.

Bawi mnie więc szalenie, gdy nasi politycy z ław sejmowych jeden drugiemu zarzucają zdradę narodową, podczas gdy praktycznie wszystkich posłów i senatorów III RP należałoby postawić przed Trybunałem Stanu za to, co zrobili z czynnikiem decydującym o dynamice rozwoju kraju - czyli z nauką właśnie. Uwalić kraj na lekko licząc półwiecze i mieć przy tym tak doskonałe samopoczucie - ten poziom głupoty możliwy jest chyba tylko w Polsce.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2011, 21:03 wysłana przez jch »

axion

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 15, 2011, 20:10 »
Zgadzam się Jch, słuszne słowa i bardzo słuszne uwagi co do Chin i Japonii. Idąc dalej w tym temacie - interesuje mnie jakie są relacje między nauką za czasów "wstrętnej" (jako to wiele osób przedstawia) komuny a nauką po transformacji ustrojowej, po której liberałowie rozwalili cały kraj poprzez prywatyzacje. Czasy PRL-u znam tylko z opowieści. Budowa IPJ Świerk, wpłynęła ogromnie na rozwój miasta w którym mieszkam, powstała tutaj z jedna z najlepiej renomowanych szkół w Polsce kształcąca kadrę do pracy w reaktorze. Wyobrażacie sobie coś podobnego teraz?

Pozwolę sobie jeszcze tylko odpowiedzieć Jmvh. Nie zaprzeczam, że moje wizje są całkowicie utopistyczne i idealistyczne. To co piszę, są to tylko moje przemyślenia. Osobiście staram się wpisać w nurt tzw. transhumanizmu i wdrażać w życie działania zgodne z tym nurtem. Po prostu wszystko inne nie ma dla mnie żadnego sensu. Nie neguje Twoich uwag na temat ekonomii, masz dużo racji ale obawiam się, że taki rozwój sytuacji może doprowadzić do swoistego scenariusza filmu "Idiokracja".

Mogłoby się wydawać, że w moich poglądach istnieje pewnego rodzaju sprzeczność ale czy tak jest oceńcie sami. Uważam, że każde ludzkie działanie jest tylko i wyłącznie egoistycznym realizowaniem prywatnych interesów (czyli taką ekonomią nastawioną na zysk jednostki) lecz najlepiej realizuje się je w formie kolektywistycznej, kiedy wiele jednostek ma podobne interesy i działa zgodnie, wspólnie jakby jeden wielki mózg. Dlatego bardzo nie lubię organizacji w której "każdy sobie rzepkę skrobie" kosztem innych ale nie chciałbym też odgórnego przymusowego narzucania określonych działań dla wszystkich jednostek. Ale mimo wszystko sensowna wydaje mi się tylko ta druga możliwość, to naturalna kolej rzeczy ewolucji ludzkich społeczeństw. Choć i tak potoczy się ona własnym torem, nawet jeśli doprowadzi do kompletnego zidiocenia a świat zapełni się "nowoczesnymi jaskiniowcami".

Z kapitalistycznymi zabawkami jest mnóstwo problemów. Pod względem gospodarczym, ten system bardzo mi się nie podoba - chociaż zawdzięczam mu komputer podłączony do internetu, choć gdyby nie CERN i DARPA - to byłoby marnie. Ale wyobraź sobie, że znajduje się jakiś kapitalista, który np. wykupuje instytut badawczy zajmujący się zaawansowanymi technologiami, i przekształca go w fabrykę chipsów. Tak to mniej więcej wygląda w krótkowzrocznej kapitalistycznej kalkulacji. Właściciel firmy może przeznaczyć zysk firmy na dalszy rozwój albo zmarnotrawić jego część na imprezy, libacje alkoholowe, złote podłogi w swojej willi lub pomniki (takie jak w Świebodzinie). W kolektywistycznym zakładzie rządzonym mocną ręką, w którym realizuje się interes pewnego ogółu, dąży się do osiągnięcia konkretnego celu, a nie wypracowania zysku. Rozumiem, że obecna światowa kapitalistyczna gospodarka to naprawdę "big business" robiący wielkie wrażenie ale niewidzialna ręka rynku nie jest w stanie załatwić wszystkich problemów, zwłaszcza tych związanych z eksploracją kosmosu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2011, 20:12 wysłana przez axion »

Offline jmvh

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 2613
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 15, 2011, 20:46 »
Nie neguje Twoich uwag na temat ekonomii, masz dużo racji ale obawiam się, że taki rozwój sytuacji może doprowadzić do swoistego scenariusza filmu "Idiokracja". (...) Ale wyobraź sobie, że znajduje się jakiś kapitalista, który np. wykupuje instytut badawczy zajmujący się zaawansowanymi technologiami, i przekształca go w fabrykę chipsów. Tak to mniej więcej wygląda w krótkowzrocznej kapitalistycznej kalkulacji. Właściciel firmy może przeznaczyć zysk firmy na dalszy rozwój albo zmarnotrawić jego część na imprezy, libacje alkoholowe, złote podłogi w swojej willi lub pomniki (takie jak w Świebodzinie). W kolektywistycznym zakładzie rządzonym mocną ręką, w którym realizuje się interes pewnego ogółu, dąży się do osiągnięcia konkretnego celu, a nie wypracowania zysku. Rozumiem, że obecna światowa kapitalistyczna gospodarka to naprawdę "big business" robiący wielkie wrażenie ale niewidzialna ręka rynku nie jest w stanie załatwić wszystkich problemów, zwłaszcza tych związanych z eksploracją kosmosu.

Dziś niewidzialna ręka rynku bardziej przeszkadza niż pomaga astronautyce (choć mamy sygnały zmian w tej materii), nie licząc satkomów na geo i im podobnych. Jest to biznes bardzo słabo lub wcale niedochodowy, trudno więc oczekiwać radosnego przytakiwania kapitalistów, to wciąż bardziej nauka, z jej wszystkimi problemami. Lecz po przekroczeniu pewnego współczynnika opłacalności kapitaliści będą inwestować w badania i technologie, tak jak dzisiaj Intel kombinuje nad eksperymentalnymi układami czy motoryzacyjni giganci nad samochodami koncepcyjnymi. Od tego momentu proces będzie ekonomicznie samopodtrzymywalny, energia koła zamachowego napędzanego idiotyzmami będzie przekazywana min. in. w ten sektor i zabawa ruszy z kopyta względem lat wcześniejszych. Od tego momentu nie będzie się trzeba martwić o przekształcenie VABu w wesołe miasteczko, bo biznesmeni będą dbać o własny tyłek i złote sygnety. To bardzo odległa przyszłość, i o taką chodziło mi w poprzednim poście.

"Idiokracja" to już chyba dawno jest, w naszym kraju i poza ;)

Offline Radek68

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1283
  • Uwolniono "SONDĘ"
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 15, 2011, 21:15 »
Cóż tu dużo dyskutować o polityce... wydaje się, że mamy dość podobne zdanie.

Do filmiku z YT (fragmentu filmu "dzień Świra") ilustrującego to, co się dzieje w zasadzie komentarz jest zbyteczny:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4</a>
╔════════════════════════════╗
║ SONDA - TVP Historia 18.30 ║
╚════════════════════════════╝

jch

  • Gość
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 15, 2011, 21:18 »
Nie ma co wierzyć w to, że aspekty wolnorynkowe mają wyłącznie zbawienny wpływ. Przepiękny przykład to Windows, najgorszy z możliwych systemów operacyjnych, który zdominował rynek i dziś jest jednym z najdroższych elementów typowego wyposażenia komputerowego (no bo który element w typowym domowym kompie kosztuje pięć stów?). I tak mamy procesory wielordzeniowe taktowane kilkoma gigaherzami, a ja na firmowym komputerze mam problem z elementarnym multitaskingiem - czekam po kilka sekund na otwarcie menu, bo właśnie Java w przeglądarce mi coś robi, jak tu więc założyć nowy katalog? Kuriozalne czasy uruchamiania i zamykania, działający z kilkusekundowym opóźnieniem schowek, bajzlowaty rejestr - oto efekt pracy systemu operacyjnego, który "cudowna ręka wolnego rynku" wypromowała na zwycięzcę. Lubię więc widzieć zakłopotanie wielbicieli wolnego rynku, gdy po ichnich zachwytach nad jedynie słusznym ustrojem (skąd ja to znam...) zadaję niewinne pytanie: "Jeśli wolny rynek jest taki cudowny i tak wspaniale działa w ekonomii, może mi kolega łaskawie wyjaśnić, jaka jest rola banku centralnego?".

Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma w nim jednoznacznych, łatwych rozwiązań. A nawet jeśli są, to za chwilę mogą przestać być jednoznacznymi i łatwymi. Mądrość zaś polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy dane narzędzie można stosować i z jaką siłą - a więc znać przestrzenny i czasowy zakresy stosowalności oraz umieć rozpoznać owe zakresy w środowisku. I tej mądrości we współczesnej Polsce ja za diabła nie widzę. No za diabła.

Offline jmvh

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 2613
Odp: Polska nauka
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 15, 2011, 21:29 »
Jch, żeby była jasność, nie traktuje wolnego rynku jako recepty na wszystko. Przykłady analogiczne dla Windowsa mógłbym mnożyć, jednak dzięki wolnemu rynkowi w ogóle masz komputer. Tak samo za kilka stuleci problemy nie znikną, będą jedynie inne. Co do Polski - skomentował bym, gdyby było coś pozytywnego do skomentowania, bo komentowanie różnych alogicznych rzeczy zaczyna mi się powoli nudzić.