Skoro już tak wróżymy, to pozwolę sobie na wróżby z zakresu prywatnego przemysłu kosmicznego. Bo w tej dziedzinie możemy rzeczywiście bardziej polegać na wróżbach niż na planach.
Loty orbitalne
W tym zakresie dwie firmy: SpaceX i Orbital Sciences uzyskały wyraźną przewagę nad konkurencją dzięki miliardowym kontraktom z NASA na dostawy do ISS. Pozostałe programy, czyli CCDev i CRuSR, to łącznie zaledwie 10% tych pieniędzy. O ile SpaceX już pokazał na co go stać dwoma startami rakiety Falcon 9, za drugim razem z kapsułą Dragon, to Orbital ma zamiar zrobić to w przyszłym roku za pomocą rakiety Taurus II i statku Cygnus. Wygląda na to, że to zrobi. Nie wydaje się, by w 2011 roku jakakolwiek inna firma zdołała umieścić coś własnymi siłami na orbicie (najbliżej są Boeing, Excalibur Almaz, Sierra Nevada Corp.).
Loty suborbitalne - załogowe
Tutaj kilka firm jest bliżej celu, jaki stanowi wysłanie pojazdu na wysokość przynajmniej 100 km. Przede wszystkim Virgin Galactic, który już testuje zestaw WhiteKnightTwo/SpaceShipTwo. Jest taka szansa, ale raczej na lot testowy, jeszcze nie komercyjny.
Inne firmy wydają się pozostawać w tyle. O ile zaawansowany jest samolot rakietowy Lynx firmy XCOR, to nie wzniesie się on na 100 km. Zaś Armadillo Aerospace i Masten Space Systems mają jeszcze trochę drogi przed sobą pracując nad interesującymi projektami pojazdów pionowego startu i lądowania. Blue Origin jest wielką zagadką z powodu swej polityki informacyjnej, ale z drugiej strony jako jedyna firma nie musi narzekać na brak gotówki, skoro jej właścicielem jest Jeff Bezos - miliarder, twórca serwisu Amazon.com. Natomiast doniesienia innych firm wyglądają raczej na zabiegi marketingowe.
Podsumowanie
Wydaje się więc, że przyszły rok nie przyniesie jeszcze przełomu w tym zakresie. Obecnie przełom ten jest oczekiwany w 2012-2013 roku. Trzeba jednak pamiętać, że w tej branży plany mają to do siebie, że są dość konsekwentnie przestrzegane - czas płynie, a my ciągle słyszymy: jeszcze trzy, cztery lata...